Marzec 2026: Dla innych – problem, dla nas – szansa
Autor: Aleksandra Fortuna-Nieć
– „Warto marzyć i podejmować ryzyko, a także mieć odwagę pytać o radę tych, którzy są już o krok dalej” – przekonuje Tomasz Garus, współwłaściciel Biura Nieruchomości Concept.

Tomasz i jego brat Adrian Garus, pochodzą z Bochni. – „Właściwie całe życie jesteśmy związani z tym miastem, tu się wychowaliśmy, chodziliśmy do szkoły na osiedlu Niepodległości, tu są nasze korzenie. Można powiedzieć, że jesteśmy „stąd” w pełnym znaczeniu tego słowa. Od bardzo młodego wieku czuliśmy jednak, że chcemy czegoś więcej niż standardowa praca na etacie. Pierwsze próby podejmowaliśmy już jako nastolatkowie, pracowaliśmy, kombinowaliśmy, szukaliśmy swojej drogi” – przyznają. Biuro Nieruchomości Concept działa od 2018 roku, od niedawna w nowej lokalizacji naprzeciwko Plant Salinarnych.
Jak wyglądała wasza droga do sukcesu?
– Nie było łatwo – raczej odwrotnie. Wiele razy trafialiśmy na ścianę, pojawiały się porażki i momenty zwątpienia. Ale od początku działaliśmy razem z bratem. W trudnych chwilach trzymaliśmy się wspólnie, a kiedy pojawiały się pierwsze sukcesy, również je dzieliliśmy. To zbudowało między nami bardzo silne zaufanie i sposób pracy, który po prostu działa.
Dobrze się uzupełniamy i dziś nie widzimy potrzeby tego zmieniać. Oczywiście mamy też rodzeństwo i szerzej – rodzinę, z którą utrzymujemy dobre relacje, natomiast nasz duet biznesowy jest bardzo zgrany i świadomie go chronimy. Z doświadczenia wiemy, że kiedy zaczynają pojawiać się pierwsze sukcesy, wokół pojawia się też więcej osób chętnych do współpracy. Nie zawsze jednak widać z zewnątrz, ile pracy, problemów i trudnych decyzji stoi za tym, co finalnie wygląda jak „sukces”.
Lata spędzone za granicą wpłynęły na to, jak prowadzicie dzisiaj biznes?
– Tak, zdecydowanie, choć sam wyjazd do Szwajcarii nie był w pełni zaplanowany. Po dużej porażce w 2011 roku straciliśmy praktycznie wszystko. Były momenty, kiedy naprawdę liczyła się każda złotówka, pamiętam sytuacje, kiedy spotykaliśmy się z bratem, mając razem 50 zł, kupowaliśmy podstawowe rzeczy i dzieliliśmy je na pół, żeby wystarczyło dla obu rodzin.
Wyjazd do Szwajcarii pozwolił nam przez kilka lat odbudować się finansowo i dojść do takiego „poziomu zero”. Kiedy wróciłem do Polski, bardzo nie chciałem powtórzyć wcześniejszych błędów. Brat został jeszcze za granicą i wspierał mnie, jeśli brakowało pieniędzy, pomagał finansowo, żebym mógł rozwijać firmę na miejscu. Ja z kolei jeździłem do Szwajcarii na krótsze okresy, zarabiałem i wracałem, żeby utrzymać działalność w Polsce.
Zaczynaliśmy od firmy remontowej, próbując przenieść pewne rozwiązania ze Szwajcarii, ale z czasem zauważyliśmy, że dużo większy potencjał jest w tworzeniu własnych inwestycji, a nie tylko pracy dla kogoś. Naturalnym krokiem było wejście w nieruchomości i założenie biura, które dało nam dostęp do rynku, inwestorów i konkretnych okazji.
Czytaj dalej w kwietniowym wydaniu „Kroniki Bocheńskiej”.
Warning: Undefined array key 0 in /home/users/mdkbochnia/public_html/mdk.bochnia.pl/wp-content/themes/maaya-child/single-kroniki.php on line 81
Warning: Trying to access array offset on null in /home/users/mdkbochnia/public_html/mdk.bochnia.pl/wp-content/themes/maaya-child/single-kroniki.php on line 81
