GRUDZIEŃ 2025: Veni, vidi… kot!

gru 23, 2025

Autor: Aleksandra Fortuna-Nieć

Do największych zalet życia w Kijowie należy możliwość spotkania niezwykłych ludzi. Jedną z takich osób jest Petya Petrova, która założyła organizację Cat Space – prowadzi schronisko dla kotów i kóz (sic!) z terenów objętych wojną i regularnie ryzykuje życie, aby ewakuować kolejne zwierzęta z zagrożonych miejsc. Petya jest wcieleniem zasady: – „Bądź zmianą, którą chcesz zobaczyć w świecie!”.

Петя та жителька села, яка шукає залишених котів у селищі для подальної евакуації. Борова, 16 грудня 2024 року. Іва Сідаш / Frontliner

Żadnej pracy się nie boi

Petya robi wiele rozmaitych rzeczy. Prowadzi organizację pozarządową Cat Space. Rozwozi pomoc ludziom i zwierzętom. Jest nieformalną koordynatorką wolontariuszy oraz cywilów żyjących przy linii frontu. Występuje na konferencjach, organizuje zbiórki, walczy o prawa zwierząt. Opiekuje się stadem kóz oraz znacznie bardziej niesforną gromadą kotów. A to wszystko na peryferiach Kijowa, wśród częstych alarmów i przerw w dostawie prądu.

Najbardziej uderzającym elementem jej działalności – szczególnie z mojej zachodnioeuropejskiej perspektywy – są regularne wyjazdy na front. Co kilkanaście dni Petya wsiada do swojej wysłużonej Kii Carnival (pieszczotliwie zwanej „Wowa”), jedzie na linię frontu, pakuje tylu zwierzęcych pasażerów, ilu zdoła zabrać, i odwozi ich w bezpieczne miejsca.

Zapytana o różnorodny zakres swojej działalności Petya wyjaśnia, że to wszystko jest częścią jednego przedsięwzięcia. – „Powód, dla którego założyłam Cat Space, jest taki, że chcę prowadzić ewakuacje odpowiednie dla danego gatunku. Szczególnie dla kotów, a teraz także dla kóz” – tłumaczy. Zajmuje się ewakuacjami od pierwszego telefonu z prośbą o pomoc aż do momentu, kiedy zwierzęta są gotowe do adopcji, a jest to proces długi i złożony.

Zaczyna się przed tym, jak Petya ruszy w drogę, czyli od zgłoszenia od kogoś mieszkającego blisko linii frontu. Potem następują dni planowania, sprawdzania czy w dany rejon da się bezpiecznie wjechać (o ile jakikolwiek obszar wojenny można określić jako „bezpieczny”), zdobywania funduszy i koordynacji z wojskiem. Gdy wszystko jest gotowe, zaczyna się operacja. Zazwyczaj pierwszy dzień mija na podróży z Kijowa na obrzeże zagrożonego terenu, gdzie Petya nocuje – na tyle daleko, by w relatywnym spokoju przespać noc, i na tyle blisko, by dało się wjechać i wyjechać podczas względnej porannej ciszy.

Przed wjazdem do „strefy zero” Petya wstaje wcześnie, zakłada kamizelkę kuloodporną, pędzi na front, zabiera jak najszybciej cennych pasażerów i próbuje wrócić zanim przyciągnie uwagę rosyjskich dronów.

Zawsze celem jest zminimalizowanie czasu spędzonego w zasięgu rosyjskich wojsk, które atakują cywilów, jawnie łamiąc prawo międzynarodowe – choć trudno się spodziewać, by w najbliższym czasie ktoś za to stanął przed sądem. Kiedy Petya zauważy zwierzę potrzebujące pomocy, zawsze zabiera je ze sobą, jeśli tylko jest to możliwe.

Praca nie kończy się w momencie opuszczenia strefy bezpośredniego zagrożenia – adrenalina opada, ale pozostaje długa droga, a zwierzęta niemal zawsze wymagają pilnej pomocy weterynaryjnej. Nawet dotarcie do schroniska lub kliniki to dopiero początek, zaczyna się wówczas długi proces rehabilitacji prowadzący w końcu do adopcji.

Cat Space: catspace-ukraine.com

Instagram: instagram.com/catspace.ukraine/

Patreon: patreon.com/CatSpaceUkraine

Cały artykuł Jakuba Koniecznego można przeczytać w grudniowym numerze „Kroniki Bocheńskiej”. 

Warning: Undefined array key 0 in /home/users/mdkbochnia/public_html/mdk.bochnia.pl/wp-content/themes/maaya-child/single-kroniki.php on line 81

Warning: Trying to access array offset on null in /home/users/mdkbochnia/public_html/mdk.bochnia.pl/wp-content/themes/maaya-child/single-kroniki.php on line 81
Przejdź do treści